dobry psycholog warszawa psychoterapia warszawa terapia małżeńska warszawa dobry psycholog warszawa dobry psycholog warszawa gabinet psychologiczny warszawa psycholog online dobry psycholog warszawa

opis

Szukasz dobrego psychologa w Warszawie?
Pracownia Pomocy Psychologicznej SALAMANDRA zaprasza osoby poszukujące profesjonalnej pomocy psychologicznej dla siebie i swoich bliskich, doświadczające trudności w sferze osobistej i emocjonalnej, a także w obszarze relacji interpersonalnych. Z profesjonalnej pomocy psychologicznej warto skorzystać, jeśli przeżywasz trudne emocje i nie radzisz sobie z nimi, doświadczasz wahań nastroju, chcesz lepiej zrozumieć siebie i poznać źródło swoich trudności, krępuje Cię brak asertywności lub nieśmiałość, dokucza Ci stres i nadmierne napięcie, masz trudność w zbudowaniu satysfakcjonujących relacji z innymi, odczuwasz samotność, w kontaktach z bliskimi osobami pojawiły się konflikty, oddalenie się lub nieporozumienia. Psycholog będzie pomocny również wtedy, gdy znajdujesz się na życiowym zakręcie i przeżywasz kryzys, nie wiesz jak podjąć ważną decyzję, przeżywasz żałobę po stracie bliskiej osoby, a także jeśli Ty albo bliska Ci osoba borykacie się z problemem uzależnienia lub współuzależnienia.
Zapraszam!

piątek, 23 grudnia 2016

Baaardzo psychologiczne życzenia świateczno-noworoczne ;)



Na cały Nowy Rok i na wszystkie następne, życzę Wam, abyście:

  • zawarli pokój ze swoją przeszłością, cieszyli się teraźniejszością oraz z zaciekawieniem i otwartością patrzyli w przyszłość,
  • wypełniali swoje życie doświadczeniami, a nie przedmiotami,
  • zapomnieli, kim kazano Wam być i odkryli, kim chcecie być,
  • i wreszcie zaczęli wyolbrzymiać radosne chwile zamiast problemów :)

Czego Wam życzy dobry psycholog Warszawa?

Wasza psycholog
Elżbieta Grabarczyk
przeczytaj cały artykuł ->

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Konsekwencje ślepego posłuszeństwa



Psycholodzy niejednokrotnie próbowali odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ludzie popełniali i popełniają złe uczynki. Co sprawia, że są gotowi skrzywdzić drugiego człowieka? Czy decydują o tym ich indywidualne cechy? Czy dobrzy ludzie mogą czynić zło? Czy też wszyscy ci, którzy nie wahają się przed zadaniem bólu, mają poważne zaburzenia - są psychopatami albo sadystami?

A może większy wpływ na gotowość do wyrządzenia krzywdy mają sytuacje, w jakich ludzie się znajdują? Na przykład obecność autorytetu czy możliwość stania się anonimowym? Na te i inne pytania dotyczące źródeł skłonności do zła i okrucieństwa szukali odpowiedzi między innymi Philip Zimbardo i Stanley Milgram.

Milgram i Zimbardo - Dobry psycholog Warszawa o posłuszeństwie i konformizmie

Eksperyment więzienny Zimbardo


Philip Zimbardo, amerykański psycholog, wielokrotnie odwiedzający nasz kraj (jego żona pochodzi z Polski), znany jest na całym świecie z przeprowadzenia jednego z najsłynniejszych i najbardziej kontrowersyjnych etycznie eksperymentów w całej historii psychologii. Stanfordzki eksperyment więzienny opisywany był tak wiele razy, że tutaj przypomnę jedynie najważniejsze fakty.

Mamy rok w 1971. Piwnice wydziału psychologii uniwersytetu Stanford zostają przerobione na więzienie, a przebieg eksperymentu ma nagrywać ukryta kamera umieszczona na końcu głównego korytarza. Ochotników losowo dzieli się na 2 grupy. Strażnicy otrzymują mundury, więźniowie stają się numerami.

Jednym z celów eksperymentu jest sprawdzenie tezy, czy u zwyczajnych, pozbawionych skłonności do agresji ludzi zachowanie może ulec radykalnej zmianie, kiedy zapewni się im anonimowość i pozwoli traktować innych przedmiotowo. Czy absolutnie przeciętny, zdrowy psychicznie człowiek zacznie przejawiać bezwzględność i okrucieństwo, gdy wcieli się w przypisaną mu losowo rolę strażnika?

Odpowiedź okazuje się zaskakująca. I przerażająca. Strażnicy zaczynają tak brutalni wobec więźniów, że eksperyment zaplanowany na 14 dni trzeba przerwać już po 6 dniach.


Zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z linkami zamieszczonymi pod tekstem. Tam znajdziecie więcej informacji na temat tego eksperymentu.

Wnioski z eksperymentu więziennego


Eksperyment stanfordzki wykazał, że sytuacja społeczna ma na zachowania ludzi znacznie większy wpływ niż przypuszczano. W specyficznych warunkach zdrowi psychicznie, zwykli ludzie błyskawicznie wcielą się w przypisane im role: kata lub ofiary i zaczną się zgodnie z odrywaną rolą zachowywać. Dzieje się tak szczególnie łatwo, gdy jednostka nie ma możliwości wyjścia ze schematu swojej roli albo gdy pełniona rola ma bardzo ścisłe określony repertuar dozwolonych zachowań. Ani strażnicy ani więźniowie nie wykazywali zaburzeń psychicznych. Brutalność strażników i uległość/bunt więźniów nie były efektem ich osobowości - były skutkiem wpływu otoczenia społecznego na ich zachowania.

Drugim z celów eksperymentu Zimbardo było zbadanie wpływu autorytetu i solidarności grupowej na działania jednostek.

Była to swoista kontynuacja równie głośnego i równie kontrowersyjnego eksperymentu, zaprojektowanego i przeprowadzonego po raz pierwszy w 1961 i 1962 roku przez rówieśnika Zimbardo - Stanleya Milgrama.

Eksperyment Milgrama - jesteś posłuszny bardziej niż myślisz


Wychowany w Nowym Jorku psycholog Stanley Milgram był psychologiem społecznym, i eksperymentalnym. Przeszedł do historii jako autor wstrząsającego eksperymentu, opisywanego w każdym podręczniku psychologii jako eksperyment Milgrama. Eksperyment miał zbadać posłuszeństwo wobec autorytetów.

Milgram zamierzał poznać przyczyny tego ślepego posłuszeństwa, które podczas II wojny światowej doprowadziło do ludobójstwa i postania obozów koncentracyjnych. Chciał zrozumieć postępowanie tych, którzy „tylko” wypełniali rozkazy. Początkowo podejrzewał, że to specyfika Niemców jako nacji, że Niemcy mają szczególną skłonność do podporządkowywania się przełożonym. Ale Milgram nie miał racji.

Przez wiele lat eksperyment powtórzono w wielu wariantach, w wielu krajach i na wielu narodowościach. Badani byli Holendrzy, Hiszpanie, Włosi, Australijczycy, mieszkańcy Jordanii i Niemcy. Narodowość nie miała nic wspólnego z wynikami. O okrucieństwie decydowały inne czynniki.

Przebieg eksperymentu


Ochotnicy zgłaszali się do laboratorium po przeczytaniu ogłoszenia w gazecie. Dowiadywali się biorą udział w badaniu „wpływu kar na pamięć”. Na potrzeby eksperymentu osoba badana miała stać się „nauczycielem”. Zadanie polegało na czytaniu „uczniowi” listy par słów i sprawdzaniu, jak wiele z tego zapamiętał. Gdy uczeń odpowiada dobrze, nauczyciel po prostu czyta kolejne słowa, natomiast gdy odpowiada źle - nauczyciel ma zastosować karę w postaci wstrząsu elektrycznego.

Na początku eksperymentu nauczyciel sam dostawał wstrząs próbny (dość bolesny, o napięciu 45 V), aby wiedzieć, co aplikuje uczniowi. Ucznia przeprowadzano do sąsiedniego pokoju, gdzie przywiązywany był do krzesła przez pomocnika eksperymentatora oraz nauczyciela. Jego przeguby smarowano maścią „w celu uniknięcia poparzeń i pęcherzy” i podłączano do elektrod. Uczeń pytał, czy to może być niebezpieczne, bo ma kłopoty z sercem. Eksperymentator odpowiadał, że „wstrząsy mogą być bolesne, ale nie powodują uszkodzenia tkanek”.


Psychiatrzy się mylili - kto doszedł do końca skali?


Psychiatrzy i studenci, których poproszono o przewidzenie wyników eksperymentu uważali, że „Do końca skali mogą dojść jedynie osoby poważnie zaburzone - a takich ludzi jest ok. 1%”.

Bardzo, ale to bardzo się pomylili.

W kanonicznym eksperymencie najsilniejszy szok (435-450 V) zaaplikowało uczniowi aż 65% badanych. Nie spodziewano się tak wysokiego odsetka całkowicie ulegających wpływowi autorytetu „eksperymentatora” osób. Zaskoczony autor komentował: „Znalazłem tu (w Ameryce) tyle posłuszeństwa, że wcale już nie było powodu jechać do Niemiec”.

Wyniki nie zmieniały się ze względu na wiek i płeć (kobiety i mężczyźni ulegali w ten sam sposób) ani narodowość. NIKT (!) nie wycofał się, nawet gdy uczeń o to prosił i gdy wołał o pomoc, wydając okrzyki pełne bólu. 80% (!) uczestników nadal aplikowało wstrząsy (300 V) mimo, że uczeń krzyczał „Pozwólcie mi stąd wyjść!” Co więcej: badani, którzy doszły do końca skali byli gotowi kontynuować eksperyment, gdy eksperymentator decydował o jego zakończeniu!

Całkowita nietrafność przewidywań zarówno psychiatrów jak i studentów świadczy o tym, że nie zdajemy sobie sprawy z siły presji, jaka wywierana jest na ludzi przez osoby obdarzone autorytetem oraz o tym, że mimo to, chcemy zachować złudzenia własnej niezależności od wpływów innych ludzi.

Cechy osobowości, poważne zaburzenia czy posłuszeństwo?


Dlaczego aż tak wielu badanych osób zaaplikowało najsilniejszy wstrząs? Czy wszyscy oni są zaburzonymi sadystami lub psychopatami? Niekoniecznie. Świadczy o tym kilka kwestii. Jak się okazało nikomu z uczestników udział w badaniu nie sprawił przyjemności, a swoje wrażenia opisywali jako jedne z najgorszych w całym życiu. Niektórzy usiłowali nawet oszukać eksperymentatora podając wstrząs niższy niż przewidywała instrukcja.

Wszyscy natomiast odczuwali olbrzymią presję podporządkowania się autorytetowi, czyli w tym wypadku, eksperymentatorowi. Byli ślepi posłuszni i wypełniali jego rozkazy aż do końca.

Ale co najważniejsze: badając uczestników Milgram nie wykrył żadnych istotnych różnic osobowościowych (poza jedną, o której zaraz napiszę) pomiędzy tymi, którzy decydowali się wycofać z badania, a tymi, którzy byli gotowi zaaplikować najsilniejszy wstrząs.


Przerażające wnioski z eksperymentu Milgrama


Posłuszeństwo można nawet nasilić. Na wzrost uległości wpływa:
  • bliskość autorytetu i uznanie jego charyzmy;
  • stopień zinstytucjonalizowania autorytetu (gdy stoi za nim urząd, instytucja itp.);
  • gdy do ofiary jest większy dystans, nie ma bezpośredniego kontaktu (w jednej z wersji eksperymentu, gdy „nauczyciel” w ogóle nie widzi „ucznia” odsetek aplikujących maksymalne wstrząsy o sile 450V sięgnął 93%!). Łatwiej ją wtedy zdehumanizować;
  • i (UWAGA, UWAGA!) oto wspomniana cecha osobowościowa, która wyróżnia osoby gotowe zaaplikować innym maksymalne wstrząsy: badani z wysokim wskaźnikiem autorytaryzmu (uwielbienia dla autorytetów) częściej stosowali maksymalne wstrząsy. Jednak niektórzy badacze uważają, że nie jest to wpływ zbyt istotny.

Ale...

Na szczęście można coś zrobić. Liczba osób ulegających autorytetowi zmniejsza się:
  • wraz z bliskością (fizyczną lub emocjonalną) ofiary i koniecznością osobistego fizycznego zaangażowania. Jeśli „nauczyciel” musi siłą przyciskać rękę ucznia do elektrody, to liczba osób aplikujących maksymalny wstrząs spada do 23%;
  • gdy nie ma możności uniknięcia odpowiedzialności za cierpienie ofiary;
  • gdy kilka autorytetów wydaje sprzeczne nakazy;
  • gdy obecne są inne osoby (sprzymierzeńcy) sprzeciwiające się nakazom autorytetu.

Pytania o istotę i źródła zła oraz o konsekwencje ślepego posłuszeństwa i konformizmu zawsze będą aktualne. Dziś tak samo jak wtedy, gdy zadawali je Zimbardo i Milgram.


Przydatne linki i źródła:

przeczytaj cały artykuł ->

czwartek, 15 grudnia 2016

"Rozmiar" cierpienia



Nie ma czegoś takiego, jak obiektywna miara cierpienia - nie da się określić, czy jakiś jego szczególny rodzaj jest mały czy duży. Dla kogoś będzie ono małe i prawie niezauważalne, natomiast dla innej osoby będzie nie do zniesienia.

Odczuwanie cierpienia jest kwestią bardzo subiektywną, zależną od wielu czynników. Można do nich zaliczyć między innymi indywidualną wrażliwość, wcześniejsze doświadczenia, umiejętność tolerowania frustracji czy też (bardzo istotne!) - bliskie relacje i wsparcie. Czynniki zewnętrzne to na przykład aktualne działanie innych stresorów: im jest więcej, tym trudniej znieść kolejny trudny bodziec.

Dobry psycholog Warszawa radzi by nie bagatelizować cudzego cierpienia

Z cierpieniem jest jak z kroplą atramentu wpuszczoną do wody: nawet malutka kropelka może zabarwić całą szklankę. Albo jak z gazem, jak to opisał Victor Frankl. Mały z pozoru drobiazg może wpłynąć na koloryt całości i odebrać przyjemność z innych aktywności.

Każdy z nas to zna. Kiedy masz w bucie nawet niewielkie ziarenko żwiru, frajda z wycieczki zostaje zepsuta, prawda? Trudno się cieszyć pięknym dniem, kiedy wciąż myślisz o nierozwiązanym problemie. Kiedy cierpisz, trudno oderwać się od tego cierpienia, przestać o nim myśleć.

Rozmiar cierpienia jest względny, dlatego dobry psycholog Warszawa radzi, aby nie bagatelizować cierpienia innych, a zwłaszcza nie komentować go słowami: "Nie przesadzaj". Nie wiesz, jak ktoś odczuwa daną sytuację. Dla ciebie to może być drobiazg - dla innej osoby ważna, bolesna sprawa, mocno wpływająca na jakość życia.
przeczytaj cały artykuł ->

czwartek, 8 grudnia 2016

Bycie terapeutą - przywilej poznania wewnętrznych krajobrazów



Prowadzenie psychoterapii to niezwykłe doświadczenie. Daje terapeucie przywilej poznawania wnętrza drugiego człowieka, a czasami dostęp do tego, co dotąd było przemilczane i o czym nie słyszał nikt inny. Ale nakłada również zobowiązania wynikające z możliwości ujrzenia tego wewnętrznego krajobrazu: obowiązek otoczenia go ochroną i zachowania tajemnicy.

Dobry psycholog Warszawa - przywilej psychoterapeuty

Dobry psycholog Warszawa dziękuje swoim pacjentom za otwartość i zaufanie.
przeczytaj cały artykuł ->

niedziela, 4 grudnia 2016

Przestań wpatrywać się w przeszłość



Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, przestań wpatrywać się w przeszłość. Skończ z rozpamiętywaniem tego, co było i co się nie udało. To przeszłość. Nie da się jej zmienić. Zajmując się tym co było, niepotrzebnie tracisz energię i czas. Swoje zaangażowanie lepiej skierować na to, co dopiero ma nadejść.

Pracownia Pomocy Psychologicznej SALAMANDRA dobry psycholog Warszawa  zachęca do zmian

Zajmij się tym, na co możesz mieć wpływ, czyli kształtowaniem swojej przyszłości. Zastanów się, gdzie chcesz być za rok, za dwa, za pięć? Co chcesz, aby się przez ten czas zmieniło? Jak ma wyglądać za pięć lat twoje życie? Przenieś akcenty, mniej skupiając się na pytaniu : co było nie tak?, za to częściej pytając siebie: czego chcę?

Dobry psycholog Warszawa zachęca do zmian - tak, aby za pięć lat znów nie żałować, że się czegoś nie zrobiło.
przeczytaj cały artykuł ->

Blog

Etykiety

abcZdrowie adolescencja akceptacja aktualności altruizm Amelia Erhard Andre Gide Andrew Matthews Ann Landers Anthony Robbins Antoine de Saint-Exupéry artykuły asertywność Asimov autorytet Bartosz Zalewski Beata Pawlikowska Bennewicz Bettelheim bezpieczeństwo Brian Patten Budda bycie sobą Campbell Čapek Castaneda cel ciało cierpienie cierpliwość Clarissa Pinkola Estes cytaty Czabała Czubaszek David Lloyd George David Wallin de Mello decyzja depresja dezyderata dobro dobry psycholog warszawa dojrzałość dojrzewanie Dolan dopalacze dowcipy psychologiczne droga Durst działanie Dzień Kobiet egoizm Eichelberger Elif Shafak Elizabeth Kübler - Ross Emma Goldman emocje Eric Hoffer erotyzm Erskine Ewa Trzebińska Ferguson filmy Frank Herbert Frankl Freud Fromm Ghandi Goethe grupa grupa dla uzależnionych H. Jackson Brown Harold Taylor Hellinger Hemingway Hermann Hesse hierarchia wartości homofobia humor John E. Southard John Maxwell Joplin Jung Karol Juliusz Weber Katarzyna Miller kobieta Kołakowski komunikacja konformizm Konfucjusz ks. Jan Kaczkowski ks. Jan Twardowski Lao Tse Leo Christopher lęk Loesje Louis L. Hay Magdalena Tulli Mandela Marvin Gaye marzenia maska matka Max Ehrmann mądrość mechanizmy obronne Melody Beattie milczenie Milgram miłość modlitwa Mrożek nadzieja Nancy McWilliams nawyki Neale Donald Walsch nieświadomość niezależność oddech odpowiedzialność odwaga optymizm Osborne osobowość Perls poczucie wartości porada na poniedziałek porady online posłuszeństwo pośpiech pożegnanie praca Pratchett Proust przeszłość przyjaźń przypowieść psycholog warszawa psychologia społeczna psychoterapia warszawa pytania radość Ray Bradbury Redmoon refleksja Regina Brett relacja terapeutyczna relacje Rogers Rohn Rollo May rozwój równowaga Ryszard Kapuściński samotność Santorski sens Shannon L. Alder siła smutek spokój spotkanie stres Stuart Wilde subkultura superwizja szczęście Szymborska świadomość talent Thich Nhat Hanh tolerancja Tołstoj Torsten Krol tożsamość trzyczęściowy garnitur twórczość uzależnienia w mediach wartości wiedza wierność wolność wsparcie wybaczenie wybór wytrwałość Yalom zaufanie zdrowie psychiczne zdrowy egoizm Zimbardo złość zmiana zrozumienie związek życie życzenia